Jak w temacie. Minęło to nawet nie wiem kiedy. Tak naprawdę to dziesiąty tydzień zamknąłem wczoraj. A jak się biegało? No cóż. Wczoraj pierwszy raz biegłem przez 50 minut. Biegałem po pracy, zacząłem o 21:53. Wcześniej standardowa rozgrzewka, lekki trucht przez około 300 metrów, następnie kilka ćwiczeń rozgrzewających. W międzyczasie spuszczenie psa ze smyczy, by

mógł zrobić swoje potrzeby. Potem z psem już na smyczy, sprawdzenie czasu, włączenie endomondo i start.
Początek jakiś oporny, ale spokojnie kilometr zrobiony w 6:37, drugi wyszedł jeszcze wolniejszy 7:15, choć trochę pomógł pies, który musiał coś załatwić :). Następnie 7:12 na 3 kilometrze i 6:43 na czwartym oraz 4:31 około 700 metrów.
Już całkowicie rozgrzany. Mimo słabej pogody biegało się dobrze.
Niestety, pomiędzy 4, a 5 km komórka zrobiła sobie reset.
Więc po ponownym uruchomieniu, czasy były następujące:
1km – 6:46
2km – 7:34
około 400 metrów 2:41
W sumie w ciągu 50 minut wyszło około 7,1 km.
Odczucia.
No cóż, bieganie po samym asfalcie do najfajniejszych nie należy. Odczuwam to po około 2km w łydkach, czego nie mam przy bieganiu po lesie. Ogólnie biegało się dobrze, no i ta atmosfera napięcia, kiedy to wiem, że znów dłużej będę biegać 🙂
Po zakończeniu pierwszy raz poczułem aż takie zmęczenie 🙂 W drodze powrotnej oczywiście obowiązkowe rozciąganie. Dzisiaj rano czułem mięśnie nóg, ale bardzo podobnie odczuwałem, kiedy pierwszy raz zacząłem biegać 30 minut, a potem kiedy przeskoczyłem na 40 minut.
W czwartek zaczynam 11 tydzień:
czwartek – 40 minut
sobota – 40 minut
poniedziałek – 60 minut
No i tak naprawdę to nie mogę się doczekać w tym przypadku poniedziałku 🙂
Dodaj komentarz