Byle do przodu – 11 tydzień – start

Byłem ciekaw jak mój organizm zareaguje po ostatnim treningu, czyli 50 minutach biegania. No i muszę powiedzieć, że całkiem dobrze.  No może poza tym, że wstać się nie chciało o 7:30 tym bardziej widząc jak szaro na dworze.

11 tydzień biegania - trening 1
11 tydzień biegania – trening 1

No, ale co zrobić. Wstałem, napiłem się wody, zjadłem mały jogurt naturalny, napiłem izotonika, na szybko łazienka i wskakiwanie w ciuchy do biegania. Na końcu zabrania psa i już na dole.

Na dworze okazało się, że nie jest tak źle. Lekkim truchtem udałem się w kierunku lasu, gdzie tradycyjnie zrobiłem rozgrzewkę. W planach miałem bieg dziś po lesie. Jednak w ostatnim momencie zmieniłem zdanie i wybrałem trasę taką samą jak ostatnio tylko w przeciwną stronę. Powód? Przyzwyczaić się do biegania po twardszych nawierzchniach.

Oczywiście bez jakiegoś niewypału ze strony mojego telefonu nie mogło się obejść 🙂 Może nie to co najczęściej go boli, czyli restart podczas biegania, tylko problemy ze złapaniem sygnału gps.

Choć trzeba się przyznać, że w zasadzie to ja dałem trochę ciała, bo zawsze sprawdzam czy złapał sygnał, a dziś jakoś nie zwróciłem na to uwagi.

No więc zacząłem bieg. No i wbrew temu co wydawało mi się z łóżka, biegało się dobrze.  Po jakichś 2 minutach biegu zerkam na telefon, by sprawdzić szybkość biegu, a tu zonk – czas leci, ale odległość nie jest mierzona. No cóż, lekko mnie to zdenerwowało, ale nie przerywałem już biegu. Po chwili gps znalazł sygnał.

W związku z powyższym, czasu pierwszego kilometra nie jestem w stanie podać, choć czułem, że idzie mi dobrze, lepiej niż w poniedziałek. Poniżej czasy:
2km – 5:07
3km – 6:20
4km – 6:07
5km – 6:12
No i to by było tyle, jeśli mowa o moim telefonie i endemondo. W domu dostukałem brakującą odległość w kompie, by zerknąć na przebiegnięty dystans.

 

Dziś przebiegłem 6,6 km w czasie 40:02

Co do samego biegania, to już pisałem kiedyś, że bieganie po asfalcie ma swoje wady. W dodatku pierwszy raz biegałem w godzinach porannych, gdzie samochodów zdecydowanie więcej, co za tym idzie i więcej spalin.

Natomiast co mnie dziś zdziwiło, to to, że po około 2,5 km zauważyłem brak zmęczenia łydek, jakie miałem poprzednimi razy, kiedy biegałem po asfalcie.

Dodatkowo zdziwiony długością przebiegniętego odcinka. W porównaniu do poniedziałku, gdzie przez 50 minut biegu osiągnąłem 7,1km – byłem zmęczony, a dzisiejsze 6,6km w 40 minut i wyraźnie czułem się komfortowo.

Cały dzień w pracy robi swoje i to pewnie m.in. powód poniedziałkowej formy zniżkowej, inaczej tego powiedzieć nie można, a dzisiaj z rana człowiek wypoczęty, świeżutki i wyniki idą same. Choć w zasadzie na wyniki jeszcze będzie czas.

Więc w skrócie, trening udany, po 8 godzinach od treningu czuję się dobrze, więc byle do przodu, czyli czwartku po kolejne 40 minut biegu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *